-Jest ładny-powiedziała swoim dziecięcym głosem.
-Idź sobie porysować,a ja zrobię nam coś do jedzenia,co?
Mała pokiwała głową na znak,że się ze mną zgadza.Usiadła na dywanie skąd miałam na nią idealny widok(mają aneks,a pokoje oddziela wyspa kuchenna).Na lunch zrobiłam gofry.Oczywiście moja córka,jak mogłaby się nie ubrudzić?Przebrałam ją w fioletowe getry,białą tunikę,fioletowe tenisówki i różową opaskę.Ja sama też się przebrałam w krótkie ciemne dżinsowe spodenki,obcisłą białą bokserkę,czerwoną krótką kamizelkę i czerwoną bandamkę.Z przedpokoju wzięłam tego samego koloru co bluzka vansy.Złapałam za rękę Lily i wyszłyśmy na spacer do pobliskiego parku,a następnie do sklepu.Spacerując malutka podśpiewywała sobie piosenki.Co jak co,ale głos to ma po Maliku.Dziewczynka puściła mojej ręki i pobiegła na trawę pozbierać kwiaty.
Ciekawe co teraz robi Zayn.
-Mamo,mamo,mamo!Plose to dla ciebie-podała mi bukiet kwiatów zebranych przed chwilą przez siebie.
-Dziękuje kochanie.
Kucnęłam przy niej i pocałowałam w policzek.Połaskotałam ją po żebrach,i usłyszałam przepiękny dźwięk.Jej śmiech.Uśmiech sam ścisnął mi się na usta.Złapałam ją za rączkę i poszłyśmy do supermarketu.
-Mamo,myślisz,że kiedyś spotkam tatę-odwróciłam się w jej stronę.Nie wiedząc co powiedzieć.Przecież Zayn to gwiazda.Liliana też wie kto jest jej ojcem.
-Na pewno kochanie-pocałowałam ją w główkę.-Masz moje słowo.
***
-Mamo!Kupisz mi lizaka?
-Nie,masz w domu.
-Mamo!Kupisz mi czekoladę?
-Nie,zęby ci się popsują.
-Mamo!Kupisz mi loda?
-No dobrze.Idź weź sobie.Ale jednego.
-Jednego mamo.
Po zakupach poszłyśmy do kasy zapłacić.Już miałyśmy wychodzić kiedy usłyszałam TEN śmiech.Stanęłam i odwróciłam głowę w prawą stronę,by zobaczyć...Zayna z wokalistką zespołu Little Mix.Zabolał mnie ten widok.Spojrzałam odruchowo na mój skarb,któremu zaszkliły się oczy.Pociągnęłam ją za rączkę w stronę wyjścia.Będąc na przystanku kilka metrów dalej od sklepu,położyłam zakupy na ziemi,przytulając do siebie Lil.
-Tata mnie już nie kocha-zapytała płacząc w moje ramię.
-Kocha kochanie,kocha-szepnęłam do jej uszka.Już miałam wstawać,bo nadjeżdżał autobus gdy ktoś wypowiedział moje imię.Odwróciłam się do tyłu patrząc na twarz...Liama.
-Liam?Co ty tu robisz?
-...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz